
Chrupiące z zewnątrz. Kremowe w środku. I tak duże, że za pierwszym razem trochę Cię onieśmieli.
Gdzie kupić DorelleNa razie dostępne tylko w Gelateria Veneta w Gliwicach.
Jeśli kiedykolwiek kupiłeś ciastko, które na zdjęciu wyglądało obiecująco, a w ręku okazało się płaskie, suche i słodkie jak cukierek, ta strona jest dla Ciebie.
Od 2018 roku w Gelateria Veneta robimy włoskie lody rzemieślnicze tak, jak w naszej rodzinie robi się je od trzech pokoleń. Lody mają jednak jedną wadę. Kochają słońce. Kiedy przychodzi chłód, kolejki znikają.
Potrzebowaliśmy produktu na resztę roku. Ale nie byle jakiego. Nie zamierzaliśmy sprzedawać niczego, czego sami nie jedlibyśmy z przyjemnością.
Odpowiedź była bliżej, niż myśleliśmy. Ivana od lat piecze z pasją, która udziela się każdemu w kuchni. Tak narodziła się Dorelle.
Na Manhattanie jest piekarnia, przed którą ludzie stoją w kolejce nawet w mrozie. Levain Bakery. Ich ciastka nazywa się „fat cookies”. Grube jak pięść, chrupiące na brzegach, miękkie i niemal kremowe w środku.
To był nasz wzór. I nasza obietnica: Gliwice zasługują na ciastko tej klasy.
Wiele piekarni i domowych cukierników próbuje je skopiować. Prawie zawsze kończy się tak samo. Ciastko rozlewa się na blasze i wychodzi płaskie.
Żeby to naprawić, sięgają po triki. Dodatkowa skrobia. Dziwne dodatki do ciasta. Trochę to działa, ale smak i tekstura płacą za to cenę.
Problem nie leży w brakującym składniku. Leży w proporcjach.
Każdy dobry gelatiere wie, że złej receptury nie ratuje się zagęstnikiem. Recepturę się bilansuje. Cukier, tłuszcz, woda, sucha masa. Każdy gram ma znaczenie. Robimy to codziennie, od lat.
To samo podejście przenieśliśmy do Dorelle. Ustawiamy proporcje tak, żeby ciastko samo trzymało formę w piecu. Mniej cukru w stosunku do mąki. Masło ucierane z cukrem tak długo, aż ciasto naprawdę nabierze powietrza.
Opis to jedno. Pierwszy kęs to coś zupełnie innego. Zobacz, jak środek się ciągnie, i sam oceń, czy mieliśmy rację.
W takim ciastku czekolady jest więcej niż czegokolwiek innego. Dlatego to ona decyduje o smaku.
Tania czekolada z marketu to głównie cukier i aromaty. My używamy trzech czekolad: białej, mlecznej 32% i ciemnej 54%. Do tego kakao 22/24, bogate w masło kakaowe, i kakao extra ciemne. Łączymy je, żeby każdy kęs był inny. Raz głęboki i ziemisty, raz jasny i owocowy. Duże kawałki obok małych kropli dają też inną teksturę w każdym gryzie.
Każde Dorelle waży 120 gramów. Te z kremowym nadzieniem w środku nawet 150. Kiedy pierwszy raz weźmiesz je do ręki, pomyślisz: „Naprawdę dam radę to zjeść?” I właśnie o to chodzi. To nie jest przekąska do kawy, o której zapominasz po minucie. To chwila, którą zapamiętasz.
Każde Dorelle nazywa się po prostu tym, co ma w środku. Ivana ciągle pracuje nad nowymi smakami, więc ta lista będzie rosła.








Ta sama rodzina. Te same standardy. Ta sama zasada: jeśli coś nie jest wystarczająco dobre dla nas, nie trafi do Ciebie. Pieczemy codziennie.
Dziś Dorelle mieszka w Gelateria Veneta. Ale to dopiero początek. Szukamy idealnego miejsca, w którym Dorelle będzie miała własną przestrzeń, a my będziemy piec dużo, dużo więcej.
Ivana już testuje i dopracowuje receptury kolejnych ciastek. A wkrótce pojawią się też ciasta.
P.S. Ostrzegamy uczciwie: po pierwszym będziesz chciał drugiego. Weź od razu dwa. Jedno dla siebie, drugie na później. O ile dotrwa do później.